W czwartek światło dzienne ujrzało pani Ewy i moje "nasze wspólne dziecko". Wydaliśmy książko-album. Po wielu perturbacjach, nieprzespanych nocach wreszcie jest! Co za uczucie! Wzruszenie i poruszenie Ewy i jej męża na widok gotowych albumów jest dla mnie bezcenny. Takie chwilę sprawiają, ze czlowiek czuje, ze żyje.... cudnie byłoby móc je w sobie zatrzymać/zamrozić i na ich fundamencie egzystować. Polecam wszystkim, którzy mają chęć doświadczyć "czegoś niezwykłego i nieuchwytnego", którzy mają potrzebę "poczucia czegoś więcej. To poruszająca serce, utkana z nici wrażliwości podróż przez niezwykłe miejsca. Poczujesz tu zapach bukowego lasu, usłyszysz szelest trawy, zobaczysz bezkres pustyni. Doświadczysz potęgi gór, duchowej więzi z koniem i kruchości ludzkiego istnienia. Odkryjesz w zakamarkach swej duszy uśpione tęsknoty za tym, co zapomniane, piękne, pierwotne... i prawdziwe. Zostawiłam tu cząstkę siebie i życzę każdemu z Was... żeby odnalazł swoją.